środa, 23 kwietnia 2014

Naddniestrze, Gaugazi i Putin

Mołdawia może być kolejnym po Krymie celem działań Rosji. Wyraźnie widać, że sytuacja ku temu zmierza. Kraj jest w słabej kondycji ekonomicznej. Są tam wojska rosyjskie, które mogą stworzyć warunki do tego, żeby Putin postąpił z Mołdawią, jak postąpił wcześniej z Krymem – ostrzegał gen. Waldemar Skrzypczak w TVP.
Położona niedaleko Krymu Mołdawia jest bliska kulturowo i językowo Rumunii. Od lat zgłasza też europejskie aspiracje. Kiszyniów, w odróżnieniu od Kijowa, podpisał umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. Fakt jej podpisania przyczynił się jednak do wzrostu nastrojów antyeuropejskich i separatystycznych. I co ciekawe, ich motorem jest nie tylko ludność rosyjska, ale także w dużej mierze Gagauzi. Gdy na Krymie blisko sto procent Tatarów zbojkotowało tzw. referendum, mołdawscy Gagauzi, potomkowie średniowiecznych plemion tureckich, zajęli zgoła odmienne stanowisko.